Któż nie kojarzy postaci Adama Małysza? W filigranowym, drobnym ciele czai się wielki, wojowniczy duch. Śledzimy z wielką dumą kolejne sezony skoków narciarskich. Oglądanie zawodów z udziałem Adama, stało się w wielu domach swoistą tradycją. Cieszymy się z jego zwycięstw i smucimy z porażek i niepowodzeń. Niezależnie od zajmowanego na podium, czy poza nim miejsca, Małysz godnie reprezentuje nas na sportowej arenie świata.
Apoloniusz Tajner, w wywiadzie podczas gali w Krakowie, uznał sezon 2009 – 2010 za najlepszy w dziejach Polskiego Związku Narciarskiego od 90 lat. Małysz otrzymał wówczas za swoje osiągnięcia sportowe czek opiewający na 125 tys. złotych.
Polski zawodnik skacze nieprzerwanie od 1994 roku. W ciągu tych lat stał się najbardziej utytułowanym skoczkiem narciarskim. Zdobył m.in. czterokrotny tytuł medalisty olimpijskiego, czterokrotny tytuł Mistrza Świata, dwudziestokrotny tytuł Mistrza Polski zawodów zimowych, puchar KUP, zwycięstwo Turnieju Czterech Narodów i czterokrotne zwycięstwo Turnieju Nordyckiego oraz czterokrotne zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Zasługi i tytuły można by jeszcze długo wymieniać. Zasługi naszego sportowca, nie pozostały niezauważone przez polityków i rządzących. Efektem tego jest uhonorowanie Adama Małysza Krzyżem Oficerskim, Krzyżem Komandorskim czy Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Obyśmy jak najdłużej mogli cieszyć się osiągnięciami naszego skoczka i z wyrozumiałością podchodzili do jego małych niepowodzeń.
